Drugi rok z rzędu miałem okazję wystąpić na WordCampie. Tym razem we Wrocławiu, z prelekcją o agentach AI, praktycznie pełną salą i znacznie większym stresem związanym z podróżą PKP niż z samym wejściem na…
Plan był całkiem prosty: zostawić samochód w Leżajsku, pojechać rowerem na zjazd krótkofalowców w Marysinie i przy okazji znaleźć kilka keszy. Po sześciu kilometrach pogoda uznała jednak, że przygotowała mi zupełnie inny program.
Yaesu FTX-1 OPTIMA kusi mnie jako jedno radio do bazy i pracy terenowej. Mogłaby zastąpić FT-991A, bazowego FTM-300D oraz Xiegu G90, zwalniając miejsce na biurku. Problem pojawia się podczas zawodów, gdy jednocześnie pracuję na KF i rozmawiam lokalnie na UKF.
Kupiłem tanie chińskie radio z Allegro, którego nazwę zna chyba każdy. Miało być niewinnie: posłuchamy, zobaczymy, pogadamy. A potem okazało się, że krótkofalarstwo to nie zabawka, tylko cały świat ludzi, klubów, anten, egzaminów, łączności i radiowej magii bez internetu.
PMR i CB to świetne narzędzia prostej łączności, ale ich dostępność nie oznacza samowolki. Najbardziej drażni mnie nie niewiedza, tylko świadome łamanie zasad, kozaczenie i udawanie, że przepisy są dla innych.
Geocaching Party 2026 w Łodzi pokazało mi, że na Mega Event tej skali jeden dzień to za mało. Świetny event, dobre kesze, piękne miasto i 17 km na nogach po niemal nieprzespanej nocy.
Geocaching HQ pokazało Shareables, czyli nową płatną funkcję pozwalającą tworzyć i przekazywać cyfrowe pamiątki. Sam pomysł nie jest zły, ale jako osobny abonament obok Premium może wielu osobom zgrzytać.
Zaczęło się od nudy na tych samych asfaltowych trasach. Potem przypomniałem sobie o Geocaching.com, znalazłem konto sprzed 10 lat i pierwszego kesza. Od tamtej pory zwykła jazda rowerem dostała nowy cel.
Obejrzałem trzeci sezon „1670” i podobał mi się bardziej niż drugi. Ma lepsze tempo, dostarcza więcej śmiechu i pozwala się odprężyć bez ciągłego rozkminiania fabuły. To nadal serial dla osób, które lubią absurd, anachronizmy i umieją śmiać się z własnych przywar.
Mój Mac mini M1 nadal jest dobrym komputerem, ale coraz częściej brakuje mu płynności. Mógłbym jeszcze poczekać z wymianą, gdyby nie podwyżki cen i obawa, że za kilka miesięcy ten sam sprzęt będzie kosztował jeszcze więcej.
Komoot dobrze zapowiadał się podczas planowania wycieczki na komputerze. W terenie szybko pojawiły się jednak problemy: nieczytelne skrzyżowania odcinków, jazda w złym kierunku, nieprzejezdne drogi i trasa skrócona bez pytania. To nie jest pełna recenzja, ale zapis pierwszego, dość szorstkiego spotkania z aplikacją.
Kupiłem SHOKZ OpenRun głównie z myślą o rowerze. Po pierwszej jeździe wiem jedno: to nie są słuchawki dla audiofila, tylko rozsądny kompromis dla kogoś, kto chce słuchać muzyki, podcastów albo audiobooka i nadal mieć kontakt z otoczeniem.
Poczta Planszówkowa to jedna z tych inicjatyw, które brzmią prosto, ale trafiają dokładnie w problem planszówkowicza: gry są drogie, miejsca na półkach brakuje, a człowiek i tak chce sprawdzać kolejne tytuły.
Kiedyś wsiadałem na rower, robiłem 25 km, umierałem i kolejną próbę podejmowałem za kilka lat. Potem kupiłem legalny rower elektryczny BESV TRX 1.5. Po ponad 2500 km wiem, że nie chodziło o ułatwienie sobie życia dla zasady. Chodziło o to, żeby w ogóle zacząć jeździć.
Drugi rok z rzędu miałem okazję wystąpić na WordCampie. Tym razem we Wrocławiu, z prelekcją o agentach AI, praktycznie pełną salą i znacznie większym stresem związanym z podróżą PKP niż z samym wejściem na scenę.
Planowałem wymianę całego monitoringu, ale zanim kupiłem nowe kamery, postanowiłem najpierw uratować te, które już miałem. Kami zamieniło korzystanie z nich w festiwal reklam, wyskakujących okienek i kolejnych abonamentów. Wykorzystałem starego miniPC z Debianem i Dockerem, postawiłem Home Assistanta oraz Scrypted, a potem okazało się, że kamery mogą trafić do Apple Home i zapisywać nagrania w iCloud. Po drodze dołączyły klimatyzator, osuszacz i stary Brother. Klasyczna historia o tym, jak nie wyrzucić starego sprzętu i przypadkiem zrobić sobie pół smart home.
Przesiadka z TinkerCAD-a do Fusion 360 miała mi pokazać, jak projektować coś bardziej sensownie. Na pierwszy ogień poszła obudowa na terenowego baluna. Był szkic, suwmiarka, drukowanie, poprawki i matematyka, która poległa przy otworach.