Wróć na główną

Shareables, czyli Geocaching dokłada cyfrowe pamiątki. Tylko czy społeczność tego potrzebowała?

Geocaching HQ pokazało Shareables, czyli nową płatną funkcję pozwalającą tworzyć i przekazywać cyfrowe pamiątki. Sam pomysł nie jest zły, ale jako osobny abonament obok Premium może wielu osobom zgrzytać.

Geocaching od dawna nie kończy się na znalezieniu pudełka w lesie. Są logbooki, drewniaki, geocoiny, eventy, pamiątki, małe historie i większe przygody. Teraz Geocaching HQ dorzuca do tego Shareables, czyli cyfrowe pamiątki, które można tworzyć, zbierać i przekazywać innym graczom. Brzmi jak nowy sposób na create, collect and connect, tylko od razu pojawia się pytanie: czy właśnie tego społeczność potrzebowała?

Warto o tym pogadać, bo Shareables nie są tylko drobnym dodatkiem w tle. To osobna płatna funkcja, a nie część Premium. I tutaj zaczyna się zabawa. Nie mam problemu z tym, że geocaching ma płatne elementy. Premium jest potrzebne, bo utrzymanie gry, aplikacji, map, infrastruktury i całego zaplecza nie dzieje się dzięki magicznemu pyłkowi z logbooków. Mam natomiast problem z sytuacją, w której osoba płacąca za Premium widzi kolejną bramkę z napisem: zapłać jeszcze raz.

Czym są Shareables w Geocaching?

Shareables to custom digital artwork, czyli własne cyfrowe grafiki tworzone przez graczy. Oficjalnie mają być pamiątkami, które można przechowywać w kolekcji i dzielić się nimi z innymi graczami. W praktyce chodzi o cyfrowe obrazki przypisane do geocachingowych działań: własnych skrytek, logów, spotkań z innymi graczami albo przygód, które ktoś chce w jakiś sposób oznaczyć.

To nie jest zupełnie obcy pomysł. Geocacherzy od lat zostawiają po sobie różne ślady: drewniaki, naklejki, karty, geocoiny, trackable i inne drobiazgi. Shareables przenoszą ten zwyczaj do świata cyfrowego. Zamiast fizycznej pamiątki mamy shareable, który trafia do profilu gracza. Na papierze wygląda to całkiem sensownie. W praktyce, jak to zwykle bywa, diabeł siedzi nie w samej idei, tylko w szczegółach.

Introducing Shareables™: nowy pomysł czy cyfrowa wersja starych pamiątek?

Hasło Introducing Shareables™ brzmi jak premiera dużej funkcji, ale sama idea jest raczej rozwinięciem czegoś, co w geocachingu istniało od dawna. Ludzie lubią zostawiać po sobie pamiątki. Lubią mieć dowód, że byli na evencie, znaleźli ciekawy cache, spotkali kogoś w terenie albo zamknęli jakąś własną małą geocaching adventure.

I dlatego nie skreślam Shareablesów na starcie. Digital artwork może być miłym dodatkiem. Może upamiętniać serię keszy, rocznicę, event, własny projekt albo szczególnie udaną skrytkę. To może działać zwłaszcza tam, gdzie ktoś lubi kolekcjonowanie i ma w sobie żyłkę do tworzenia małych geocachingowych pamiątek.

Problem polega na tym, że sama sympatyczna idea szybko wpada na ścianę modelu płatności. Bo kiedy człowiek czyta o nowej funkcji i po chwili widzi, że trzeba do niej osobnego abonamentu, to entuzjazm może opaść szybciej niż zapał do szukania mikrusa pod ławką w deszczu.

Jak działa Shareable przy cache, logu i aplikacji?

Według oficjalnego opisu Shareables można przekazywać na kilka sposobów. Można użyć aplikacji mobilnej Geocaching na iOS and Android, można podarować Shareable przy logowaniu znalezienia albo uczestnictwa. Wtedy osoby, które zalogują taki cache jako Znaleziony albo Uczestniczyłem, mogą odebrać przypiętą pamiątkę.

Brzmi to prosto: tworzysz design, finalizujesz go w ramach płatnego planu i używasz w grze. Sens jest jasny: tworzysz cyfrową pamiątkę i przekazujesz ją dalej.

Ważne jest też to, że Shareables można zbierać bez płatnej subskrypcji. Płaci osoba, która chce finalizować i używać własne Shareablesy w grze. Odbiorca może je trzymać w kolekcji. To akurat jest rozsądne, bo gdyby odbieranie pamiątek też było płatne, pomysł od razu dostałby ciężarki na nogi.

Czy custom digital artwork pasuje do ducha geocachingu?

Moim zdaniem tak, ale tylko pod pewnymi warunkami. Geocaching zawsze miał w sobie warstwę kreatywną. Ktoś robi świetny maskowany pojemnik. Ktoś buduje serię z historią. Ktoś chowa kesza w miejscu, które ma znaczenie. Ktoś inny projektuje własne drewniaki albo naklejki. W tym sensie Shareables jako digital artwork nie są zdradą ducha gry.

Tylko że geocaching działa najlepiej wtedy, gdy cyfrowa warstwa wspiera terenową zabawę, a nie próbuje jej zastąpić. Najważniejsze nadal jest wyjście z domu, znalezienie kesza, wpis do logbooka, pomysł autora i ta mała satysfakcja, kiedy skrytka okazuje się lepsza, niż się spodziewałeś. Shareable może być wisienką. Nie powinien udawać całego tortu.

Dlatego widzę w tym potencjał, ale nie rewolucję. To jest dodatek. Może miły, może z czasem ciekawy, może dla niektórych bardzo wciągający. Ale jeśli ktoś próbuje sprzedać to jako wielki nowy rozdział zabawy, to ja bym jednak lekko przyhamował. W materiałach promocyjnych wygląda to bardzo atrakcyjnie, w praktyce dopiero zobaczymy, jak sprawdzi się w codziennym użyciu.

Dlaczego osobna płatność obok Premium może ludziom przeszkadzać?

Tu dochodzimy do największego zgrzytu. Shareables nie są częścią Premium. To osobna płatna funkcja. Premium members mają zniżkę, ale nadal muszą zapłacić dodatkowo, jeśli chcą finalizować własne Shareablesy. Oficjalny cennik roczny w USD wygląda tak: 2 sfinalizowane Shareables za 9,99 USD dla Premium i 11,99 USD dla Basic, 5 za 11,99 USD dla Premium i 14,99 USD dla Basic oraz 10 za 14,99 USD dla Premium i 17,99 USD dla Basic.

Same kwoty nie są kosmiczne. To nie jest cena, przy której człowiek musi sprzedawać namiot, termos i połowę kolekcji trackabli. Problemem jest mechanizm. Jeżeli ktoś już płaci za Premium, to kolejny abonament może dawać poczucie, że Premium przestaje być głównym pakietem rozszerzającym grę, a zaczyna być pierwszym schodkiem do następnych dopłat.

I tu ludziom może się po prostu ulać. Nie dlatego, że nikt nie rozumie kosztów utrzymania serwisu. Rozumiemy. Premium jest dobre i potrzebne. Ale jeśli przy każdej ciekawszej nowości pojawia się osobna płatność, to człowiek zaczyna patrzeć na to nie jak na rozwój geocachingu, tylko jak na dokładanie kolejnych pudełek do koszyka. A miało być szukanie pudełek w terenie, nie w cenniku.

Czy Premium powinno zawierać 1–2 Shareables rocznie?

Według mnie tak. I to jest chyba najprostszy model, który od razu zmniejszyłby napięcie. Użytkownicy Premium powinni dostawać przynajmniej 1–2 Shareables rocznie w pakiecie. Nie po to, żeby każdy od razu budował własne cyfrowe imperium, tylko po to, żeby spokojnie sprawdzić funkcję bez poczucia, że Premium znów nie wystarcza.

To byłby dobry kompromis. Chcesz tylko zobaczyć, o co chodzi? Masz jedną albo dwie sztuki. Podoba Ci się? Kupujesz więcej. Nie podoba Ci się? Trudno, przynajmniej sprawdziłeś. Taki model wzmacnia Premium, bo użytkownik czuje, że dostaje coś nowego w ramach abonamentu. Obecny model może działać odwrotnie: przypomina, że za nową rzecz trzeba dopłacić.

Geocaching HQ tłumaczy, że Shareables jako osobna subskrypcja mają być dodatkowym źródłem przychodu i pozwolić utrzymać Premium w rozsądnej cenie. To jest uczciwy argument biznesowy. Tylko że z perspektywy użytkownika Premium nadal zostaje pytanie: skoro już wspieram grę finansowo, to czy naprawdę nie mogę dostać choćby małej próbki nowej funkcji?

Co pokazał mój pierwszy test Shareables?

Na razie zrobiłem tylko prosty test. Utworzyłem Shareable i przypiąłem go do moich skrytek, które uważam za najlepsze. Nic wielkiego się jeszcze nie wydarzyło. Nie mam więc podstaw, żeby pisać pełną recenzję i udawać, że wiem, jak ta funkcja będzie działać po miesiącu, pół roku czy po większym przyjęciu przez graczy.

Ten pierwszy kontakt pokazał mi jednak jedną rzecz: funkcja działa, ale na starcie wydaje się dość wąska. Mogę użyć jej przy własnych skrytkach i to ma sens. Jeżeli ktoś znajdzie taki cache, może dostać cyfrową pamiątkę. Dla autora serii, ciekawej skrytki albo eventu to może być przyjemny dodatek.

Ale od razu pojawia się pytanie: czemu nie szerzej? Czemu nie mogę zrobić Shareable w stylu „TOP10 by wojtekj” i przyznać go dziesięciu najlepszym keszom, które znalazłem? Czemu nie mogę łatwo tworzyć własnych wyróżnień dla cudzych skrytek, które naprawdę zrobiły na mnie wrażenie? Właśnie tam widziałbym dużo większy potencjał.

Czy Shareables mogłyby być osobistymi odznakami?

To jest kierunek, który najbardziej mnie ciekawi. Shareables jako cyfrowe pamiątki przypięte do własnych skrytek są okej, ale trochę bezpieczne. Prawdziwa zabawa zaczęłaby się wtedy, gdy gracze mogliby tworzyć własne odznaki, wyróżnienia i kolekcje związane z tym, co znaleźli, przeżyli albo szczególnie docenili.

Wyobrażam sobie Shareable za najfajniejsze cache znalezione w danym roku. Albo za eventy, które naprawdę miały klimat. Albo za serię skrytek, która była tak dobra, że człowiek po powrocie do domu jeszcze o niej gada. Takie wyróżnienia mogłyby budować relacje między graczami. Nie tylko „mam swoją pamiątkę”, ale „ktoś docenił moją skrytkę, mój event, mój pomysł”.

W tej formie Shareables byłyby bliżej społeczności. Bardziej jako narzędzie dla ludzi, a mniej jako cyfrowa naklejka podpięta do własnego ogródka. Bo geocaching żyje z pomysłowości graczy. Jeżeli funkcja tę pomysłowość odblokuje, może być naprawdę ciekawa. Jeżeli ją ograniczy do kilku przewidzianych scenariuszy, zostanie dodatkiem dla wąskiej grupy.

Co Shareables mogą dać cache ownerom?

Cache owner może użyć Shareablesów jako dodatkowej pamiątki dla osób odwiedzających jego skrytki. To może być fajne przy wyjątkowym geocache, dużej serii, jubileuszu albo keszu, który ma własną historię. Jeżeli ktoś naprawdę napracował się nad projektem, cyfrowa odznaka może być miłym domknięciem całości.

Widzę to szczególnie przy skrytkach premium pod względem pomysłu, niekoniecznie konta. Ktoś robi świetny finał, dobrą opowieść, przygodę z klimatem. Do tego dorzuca Shareable jako pamiątkę dla znalazców. To może zadziałać, bo nie zastępuje zabawy w terenie, tylko daje mały bonus po drodze.

Trzeba jednak uważać, żeby nie przesadzić z ilością. Jeżeli każdy zwykły cache zacznie mieć własną cyfrową pamiątkę bez większego sensu, to Shareables szybko przestaną być wyjątkowe. A jeśli wszystko jest wyjątkowe, to po chwili nic nie jest wyjątkowe. Geocaching już zna ten mechanizm przy różnych odznakach i sezonowych kolekcjach.

Gdzie ten pomysł może mieć problemy?

Największe ryzyko to przesyt. Jeżeli Shareables zaczną wpadać do kolekcji przy byle okazji, część osób szybko przestanie na nie zwracać uwagę. Dobrze, że można wyłączyć ich kolekcjonowanie, wyłączyć powiadomienia, ukryć albo usunąć Shareable z kolekcji. To ważne, bo nie każdy chce mieć kolejną cyfrową szufladę do sprzątania.

Drugi problem to nierówna wartość. Jedno Shareable może być fajną pamiątką po świetnym evencie, a inne tylko przypadkowym obrazkiem, który ktoś stworzył, bo akurat miał abonament. Bez dobrego pomysłu nawet ładny design nie uratuje sprawy. To trochę jak z keszem: sam pojemnik może być ładny, ale jeśli całość nie ma sensu, to emocje są jak herbata zostawiona na parapecie.

Trzecia sprawa to komunikacja. Geocaching HQ mówi o create, collect and connect. To brzmi dobrze, ale connect nie zrobi się samo. Połączenie między graczami powstaje wtedy, gdy Shareable coś znaczy: jest pamiątką po realnym spotkaniu, skrytce, serii albo wyróżnieniu. Bez tego zostaje tylko kolejny element profilu.

Shop Geocaching, dodatki i pytanie o kierunek gry.

Geocaching od dawna ma swoją warstwę gadżetową. Jest sklep Geocaching, są geocoiny, trackable, akcesoria, pamiątki i różne oficjalne dodatki. Nie ma w tym nic złego. Dla wielu osób to część zabawy. Sam fakt, że pojawia się nowy cyfrowy produkt, nie oznacza jeszcze, że świat się kończy, a logbooki trzeba chować do muzeum.

Warto jednak patrzeć na kierunek. Jeżeli geocaching rozwija funkcje, które pomagają ludziom iść w teren, tworzyć lepsze skrytki i poznawać innych graczy, to świetnie. Jeśli jednak coraz większy nacisk idzie w cyfrowe dodatki, kolekcje i osobne płatności, to część społeczności może poczuć, że gra powoli przesuwa środek ciężkości.

Dla mnie najlepszy geocaching nadal dzieje się poza ekranem. Aplikacja pomaga, mapa prowadzi, log zapisuje historię, ale sedno jest w terenie. Shareables mogą do tego pasować, jeśli będą dodatkiem do prawdziwych geocachingowych przygód. Nie powinny stać się kolejną rzeczą, którą trzeba ogarniać, kupować, sortować i udawać, że bez niej zabawa jest niepełna.

Czy Shareables przyjmą się w Polsce?

Pożyjemy i zobaczymy. W USA Shareables mogą przyjąć się szybciej. Tam kultura geocachingowych dodatków, oficjalnych gadżetów, kolekcjonowania i eventowych pamiątek wydaje się mocniejsza. Geocaching HQ też działa przede wszystkim z tej perspektywy, więc nic dziwnego, że taki pomysł może być naturalnie skierowany do tamtego rynku.

W Polsce może być różnie. Część osób spróbuje, część potraktuje to jako ciekawostkę, a część machnie ręką, bo skoro już płaci za Premium, to kolejny abonament będzie dla niej o jeden most za daleko. I ja to rozumiem. Zwłaszcza że na starcie Shareables wydają się bardziej dodatkiem do własnych skrytek niż narzędziem do swobodnego wyróżniania najlepszych znalezień, eventów i przygód.

Nie skreślam tej funkcji. Sam jej użyłem i spróbuję zrobić z niej coś sensownego. Ale na dziś widzę tu bardziej eksperyment niż coś, bez czego geocaching nagle przestaje mieć sens. Shareables mają potencjał, tylko dobrze byłoby, żeby Geocaching HQ nie pomyliło potencjału z pretekstem do kolejnej opłaty.

Wojtek Jakieła

Fajnie, że przeczytałeś to do końca.

Jeżeli masz coś do dodania albo po prostu chcesz się odezwać, napisz do mnie na maila. Znajdziesz mnie też na Facebooku, YouTube, Instagramie, TikToku, LinkedInie i X.